Włochy

Biały, ziarnisty piasek, inkrustowany pastelowymi formami muszelek oraz drobnymi kamyczkami. Delikatna, oziębła bryza, niosąca słonawą woń wody. Mruczące, ciche fale, subtelnie muskające brzeg, pieniące się żywo, przychodzące oraz wycofujące się w swym własnym rytmie. Mroczne, błękitno zielonkawe wody o słonawym smaku. Oraz złociste słońce, wiszące na bezchmurnym, błękitnym niebie - oto pejzaż Bałtyku, narodowego wręcz morza. I jednocześnie jednego z najpopularniejszych celów wakacyjnych wyjazdów. Może cudzoziemskie plaże są piękniejsze, odległe, nowe wody czystsze, aura w odległych państwach lepsza, słońce mocniejsze - może, może, może… Morza są gigantyczne, głębokie oraz słone, i to jedyne pewne zjawiska. Czy Bałtyk zasługuje zatem na ten tytuł? Jest dosyć krótki, niewielki i właściwie słodki. Pomimo tego zostaje morzem, w dodatku jednym z najbardziej skażonych na świecie. To druga, ciemniejsza kwestia kwitnącej u jego brzegów turystyki, gwałtownie i bez inspekcji rozwijających się nadbrzeżnych miast oraz samego miejsca.

Tak się składa, że kilka dni temu wróciłem z Ełku, czyli najbardziej zaludnionego miasta na terenie Mazur. Choć Ełk nie ma wielu zabytków, to jednak jest piękną miejscowością, która nieustannie poszerza swoje walory turystyczne. Tak naprawdę jedyną wadą Ełku oraz okolic jest brak swobodnego dostępu do wielkich mazurskich jezior. Choć całkiem prawdopodobne, iż to może ulec zmianie. Oczywiście w nawet centrum Ełku znajduje się jezioro, a więc nie można powiedzieć, iż amatorzy kąpieli oraz plażowania będą podczas pobytu w Ełku narzekali na nudę. Szczególnie godna zainteresowania jest promenada, a więc miejsce, które jest ładnie umiejscowione, a jeszcze na dodatek bogate w różnego rodzaju rozrywki i knajpy. Warto zatem odwiedzić wschodnie Mazury!